„Oby tylko firma za bardzo nie urosła!” – czyli o podatkach, odwadze i dziwnych marzeniach przedsiębiorców

Odważny rozwój firmy w szklanym biurze
Odważny rozwój firmy w szklanym biurze
chart (6)

Dorota Pakieła

Wyobraź sobie taką rozmowę: - Świetna wiadomość! Podpisaliśmy nowy kontrakt. Firma będzie miała znacznie większe przychody! - Gratuluję! - No właśnie… Tylko czy my przez to nie wpadniemy w wyższe podatki albo pełną księgowość? I nagle sukces, który jeszcze przed chwilą zasługiwał na szampana, zaczyna przypominać problem wymagający pilnej konsultacji z księgową.

Witaj w świecie polskiego przedsiębiorcy, w którym czasem bardziej martwimy się przekroczeniem limitu niż brakiem klientów.

Październik przyniósł nowe liczby

Na początku października poznaliśmy kurs euro, na podstawie którego wyliczane są ważne limity podatkowe na 2027 rok.

Dla przedsiębiorców oznacza to między innymi:

  • 8 754 000 zł – limit sprzedaży za 2026 rok decydujący o statusie małego podatnika VAT w 2027 roku (wraz z podatkiem VAT).
  • 10 942 500 zł – próg przychodów za 2026 rok, od którego w 2027 roku powstaje obowiązek prowadzenia ksiąg rachunkowych dla określonych przedsiębiorców, np. osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą.

To ważne kwoty, bo przekroczenie progów może oznaczać inne zasady rozliczeń, dodatkowe obowiązki i większe koszty administracyjne.

Ale czy powinno oznaczać również koniec radości z rozwoju firmy?

Kiedy sukces zaczyna nas niepokoić

W biznesie często koncentrujemy się na tym, czego chcemy uniknąć.

Wyższych podatków. Większych kosztów. Nowych obowiązków. Kontroli. Dodatkowych procedur.

Tymczasem warto czasami odwrócić pytanie.

Zamiast: „Co stracę, jeśli moja firma urośnie?”, zapytać:

„Co mogę zyskać dzięki temu, że moja firma się rozwija, i jak dobrze przygotować się na kolejny etap?”

To podejście jest mi szczególnie bliskie również dzięki warsztatom rozwoju osobistego i biznesowego, w których uczestniczę.

Świadome prowadzenie firmy nie polega przecież na unikaniu każdej trudności. Polega na podejmowaniu decyzji z pełną wiedzą o ich konsekwencjach.

I najlepiej z pewną dozą entuzjazmu. W końcu nie zakładaliśmy firm po to, żeby jedyną przyjemnością było odnalezienie faktury zaginionej w poprzednim kwartale.

Liczby mają pomagać, a nie straszyć

Załóżmy, że przed przedsiębiorcą pojawia się atrakcyjny kontrakt, ale jego realizacja może oznaczać przekroczenie jednego z podatkowych limitów.

Co zrobić?

Przede wszystkim policzyć, ile firma rzeczywiście zarobi na nowym kontrakcie, jakie dodatkowe koszty poniesie i jakie konsekwencje podatkowe oraz organizacyjne przyniesie rozwój.

Może się okazać, że zmiana sposobu prowadzenia księgowości jest niewielką ceną za zdecydowanie większy, rentowny biznes.

A może kalkulacja pokaże coś zupełnie innego i kontrakt nie będzie tak atrakcyjny, jak wyglądał na początku.

Najważniejsze, żeby decyzję podejmowały liczby i cele biznesowe, a nie sam strach przed przekroczeniem progu.

A gdzie w tym wszystkim radość?

Właśnie tutaj!

W możliwości podejmowania świadomych decyzji. W obserwowaniu, jak firma rośnie. W realizowaniu pomysłów, które jeszcze kilka lat temu wydawały się odległe.

W dobrze prowadzonym biznesie finanse nie powinny być hamulcem. Powinny być drogowskazem.

Dlatego jesień to świetny moment, żeby spojrzeć na wyniki firmy, sprawdzić prognozę do końca roku i zaplanować kolejny.

Nie tylko zadając sobie pytanie, ile podatku zapłacimy.

Ale przede wszystkim: jaką firmę chcemy zbudować i co dobrego ma nam przynieść jej rozwój?

Bo czasami największym ryzykiem w biznesie nie jest przekroczenie podatkowego limitu.

Jest nim przekonanie, że bezpieczniej będzie nigdy do niego nie dojść.

A przecież biznes powinien dawać nam przestrzeń do rozwoju, satysfakcję i radość.

 

Nie tylko obowiązki. I zdecydowanie nie tylko podatki. 😊


Dorota Pakieła
AKT Aktywna Księgowość Sp. z o.o.
Członek BNI Advance