Wrzesień to mały styczeń. Może to dobry moment na nowe zdjęcia?
Wrzesień to mały styczeń. Może to dobry moment na nowe zdjęcia?
Jeśli od kilku miesięcy myślisz o sesji wizerunkowej, ale ciągle przesuwasz ją na później, wrzesień może być bardzo dobrym momentem, żeby wreszcie wpisać ją do kalendarza.
Wrzesień trochę przypomina mi styczeń.
Wracamy z wakacji, pojawia się nowa energia, porządkujemy kalendarze, planujemy ostatnie miesiące roku i nagle wracają projekty, które przez lato czekały na swoją kolej.
Nowa strona internetowa.
Powrót do regularnego publikowania na LinkedInie.
Nowa oferta.
Start eksperckiego profilu w mediach społecznościowych.
Nowy projekt, o którym wreszcie chcesz zacząć mówić.
I bardzo często właśnie wtedy okazuje się, że… nie masz zdjęć.
Albo masz jedno dobre zdjęcie profilowe, którego używasz już wszędzie od trzech lat.
Nowe zdjęcia potrafią dać zaskakująco dużo motywacji. Łatwiej opublikować post, kiedy masz do niego gotową fotografię. Łatwiej uruchomić stronę, kiedy nie musisz zastępować swoich zdjęć stockami. Łatwiej również pokazywać swoją twarz i mówić o biznesie, kiedy masz materiał, w którym naprawdę dobrze się czujesz.
Dlatego jeśli planujesz sesję na jesień, warto już wcześniej odpowiedzieć sobie na kilka pytań.
Zacznij nie od ubrań, tylko od tego, po co Ci te zdjęcia
Zastanów się, jakie projekty czekają Cię w tym „nowym roku”.
Czy potrzebujesz zdjęć na stronę internetową?
Do LinkedIna?
Do prezentacji i materiałów sprzedażowych?
Do artykułów eksperckich?
A może chcesz przez najbliższe miesiące regularniej prowadzić social media?
Im lepiej określisz, do czego zdjęcia mają Ci służyć, tym więcej będzie można zrobić podczas jednej sesji.
Pomyśl też, jak chcesz być na nich odbierany.
Ekspercko i profesjonalnie?
Nowocześnie?
Przystępnie?
Kreatywnie?
Elegancko?
Nie każdy przedsiębiorca potrzebuje tego samego „biznesowego portretu”.
Stylizacje robią ogromną różnicę
Jeżeli chcemy, żeby materiał z jednej sesji wystarczył na kilka miesięcy, jednym z najprostszych sposobów na zwiększenie różnorodności jest zmiana stylizacji.
Nie oznacza to oczywiście zabrania ze sobą połowy szafy.
Warto natomiast pomyśleć o 3-5 zestawach o różnym charakterze. Na przykład jednym bardziej formalnym, jednym codziennym i jednym mocniej związanym z charakterem Twojej marki.
Dobrym pomysłem jest również wybranie koloru przewodniego.
Może to być kolor Twojej marki, który pojawi się w marynarce czy koszuli, ale nie musi. Czasami wystarczy drobny element: apaszka, notes, kubek, etui na telefon albo inny przedmiot, który przewija się później przez zdjęcia.
Dzięki temu cała sesja zaczyna wyglądać spójnie, nawet jeśli zmieniamy stylizacje i kadry.
Weź ze sobą rzeczy, które opowiadają o Twoim biznesie
Laptop na sesji biznesowej jest przydatny. Ale umówmy się, nie każdy przedsiębiorca musi na każdym zdjęciu patrzeć w ekran laptopa.
Dużo ciekawsze efekty pojawiają się wtedy, kiedy zabierzesz rzeczy charakterystyczne dla swojej pracy.
Jesteś prawnikiem zajmującym się rozwodami?
Oczywiście możesz zrobić zdjęcie w todze. Ale możesz również zabrać obrączki, dokumenty, teczkę z aktami, kalendarz czy kartkę z symbolicznie zaznaczonymi dwoma adresami.
Takie elementy mogą później stać się ilustracją do posta o podziale majątku, rozwodzie, mediacji czy pierwszej konsultacji z prawnikiem.
Najlepsze gadżety do sesji to nie przypadkowe dekoracje. To takie rzeczy, które pomagają później opowiadać historie związane z Twoją pracą.
Nie musisz umieć pozować
To chyba najczęstsza obawa przed sesją:
„Ale ja nie umiem pozować”.
Nie musisz.
Naprawdę.
Dobry fotograf powinien pokierować Cię podczas całej sesji: pokazać, jak ustawić ciało, co zrobić z rękami, gdzie spojrzeć i skorygować pozycję, jeśli coś wygląda mniej korzystnie.
Nie musisz też przychodzić z przygotowanym katalogiem póz zapisanym z Pinteresta.
Znacznie ważniejsze jest to, żeby zdjęcia wyglądały jak Ty, a nie jak osoba, którą próbujesz odegrać przed aparatem.
Dzień przed sesją nie rób rewolucji
Nie testuj nowego samoopalacza.
Nie eksperymentuj z kosmetykami.
Nie zarywaj nocy.
Zadbaj przede wszystkim o sen, nawodnienie i odpoczynek.
Jeżeli możesz, dzień wcześniej ogranicz również długie siedzenie wieczorem przed ekranem. Wypoczęte oczy naprawdę widać na zdjęciach.
Przygotuj ubrania wcześniej, sprawdź, czy wszystko jest wyprasowane, spakuj dodatki i… przyjdź w dobrym humorze.
Resztą zajmiemy się na miejscu.
Ludzie chcą oglądać ludzi
Pokazywanie własnej twarzy w komunikacji nie jest tylko fotograficznym przekonaniem.
W jednym z największych badań dotyczących zdjęć publikowanych na Instagramie Saeideh Bakhshi, David A. Shamma i Eric Gilbert przeanalizowali ponad milion fotografii. Zdjęcia zawierające ludzkie twarze miały o 38% większe prawdopodobieństwo otrzymania polubień i o 32% większe prawdopodobieństwo komentarzy niż fotografie bez twarzy.
Badanie pochodzi z 2014 roku, więc oczywiście dzisiejsze algorytmy i sposób korzystania z social mediów wyglądają inaczej. Sama obserwacja pozostaje jednak ciekawa: twarze przyciągają naszą uwagę i ułatwiają budowanie relacji z odbiorcą.
A w marce osobistej właśnie o tę relację często chodzi.
AI jest świetne. Ale niekoniecznie do generowania Ciebie
Uwielbiam możliwości, jakie daje sztuczna inteligencja. Może pomagać tworzyć pomysły, planować komunikację, analizować dane czy przyspieszać codzienną pracę.
Ale jest jedna rzecz, której w marce osobistej nie oddawałabym jej zbyt łatwo: Twojego wizerunku.
Jeżeli klient ma później spotkać Ciebie na konsultacji, podczas prezentacji, na spotkaniu networkingowym czy przy podpisywaniu umowy, dobrze, żeby wcześniej zobaczył… Ciebie.
Nie wyidealizowaną wersję wygenerowaną przez model.
Nie twarz, która wygląda trochę jak Twoja.
Tylko prawdziwą osobę.
Temat autentyczności staje się coraz ważniejszy również dla odbiorców. W badaniu Getty Images 98% ankietowanych konsumentów deklarowało, że autentyczne zdjęcia i filmy są ważne dla budowania zaufania. Nowsze badania nad wykorzystaniem generatywnej AI w reklamie również pokazują, że sposób wykorzystania i oznaczania treści AI może wpływać na postrzeganą autentyczność oraz zaufanie do marki.
Dlatego AI traktowałabym jako świetnego pomocnika w marketingu.
Ale nie jako zastępstwo za Ciebie.
Dwie godziny, które mogą pracować przez kilka miesięcy
Sesja wizerunkowa nie musi oznaczać całego dnia przed aparatem.
Dobrze zaplanowane dwie godziny mogą dać materiał na stronę internetową, LinkedIn, social media, prezentacje, artykuły, newslettery i materiały sprzedażowe.
A przede wszystkim zdejmują z głowy problem:
„Co ja dzisiaj wrzucę do tego posta?”
Jeżeli więc wrzesień jest dla Ciebie małym styczniem i właśnie planujesz, co chcesz zrobić w kolejnych miesiącach, być może warto wpisać na tę listę również nowe zdjęcia.
Nie wtedy, kiedy wszystko będzie już idealnie przygotowane.
Tylko po to, żeby łatwiej było Ci ruszyć z tym, co właśnie planujesz.
Joanna Kafarska
Fotograf wizerunkowy i contentowy